Moja historia

Złota 44

Przeczytasz tu moją historię, która wydarzyła się w apartamentowcu Złota 44. To długa opowieść, która prezentuje moją drogę do sprawiedliwości. Opowieść składa się z 4 części:

Miejsca, które wydają się być idealne często wcale takie nie są. Najczęściej widzimy świat przez pryzmat, który tworzymy sami bądź tworzą go dla nas ludzie. Nie zawsze to co widzimy jest takie samo w rzeczywistości. Wraz z upływem czasu i emocji dostrzegamy to czego nie widzieliśmy na początku. Przekonaliśmy się o tym bardzo realnie kupując apartament w budynku przy Złotej 44.

Standard, komfort, bezpieczeństwo i prestiż jaki deklarują promotorzy często pozostają wyłącznie na kartkach folderów promocyjnych. Przykładem złożonych obietnic i jednocześnie niespełnionych obietnic jest Złota 44, która rozczarowała mnie i mojego męża chwilę po tym jak w niej zamieszkaliśmy. Mieszkaliśmy w różnych częściach świata, w różnych lokalizacjach. To co oferuje Złota 44 nie przystaje do miana prestiżowy, ekskluzywny czy luksusowy. To miejsce, które aspiruje do najbardziej luksusowych apartamentowców na świecie, ale w rzeczywistości nie dorasta im do pięt.

Nasze doświadczenia – Wasze decyzje

Przeczytacie o naszych doświadczeniach, które są najlepszym źródłem rekomendacji dla wszystkich tych, którzy planują zakup luksusowego mieszkania i cenią sobie najwyższą jakość i najwyższy standard obsługi. Zdecydowałam się podzielić naszymi doświadczeniami, ponieważ uważam, że nigdzie nie znajdziecie realnych i wartościowych informacji o tym jak mieszka się i żyje w Złotej 44. Informacje, które są dostępne nie pokażą Wam ważnych spraw, które dotkną Was bezpośrednio po tym jak podpiszecie umowę.

Chcę byście rozważając decyzję o zakupie apartamentu w budynku przy Złotej 44 podjęli maksymalnie świadomą decyzję. Być może to co tu znajdziecie pomoże Wam ją odpowiednio wyważyć.

Naszą opowieść podzieliłam na kilka części, które odpowiadają ważnym etapom życia na Złotej 44. Zapraszam, poznajcie naszą historię.

 

Zakup mieszkania i pierwsze miesiące na Złotej 44

Styczeń 2017

Zdecydowaliśmy z moim mężem Olegiem, że czas kupić mieszkanie w Warszawie. Polska jest naszym nowym domem już od kilku lat i postanowiliśmy, że to właśnie w tym kraju na stałe zamieszkamy. Zanim pierwszy raz przyjechałam do Polski Oleg opowiadał mi o niej bardzo dużo i to w zasadzie on przekonał mnie do tego kraju. Pierwszy poznałam Kraków, potem Warszawę. To zupełnie inny kraj niż Ukraina, nieobjęty wojną, spokojny, pełny życzliwych ludzi. Do Doniecka postanowiliśmy nie wracać, bo nie mamy do czego. Polska stała się naszym naturalnym nowym domem głównie z uwagi na korzenie Olega. Gdy już podjęliśmy decyzję, że zostajemy w Polsce postanowiliśmy wybrać idealne miejsce na nasz własny dom. Zdecydowaliśmy, że kupimy apartament w budynku Złota 44. Uznaliśmy, że to idealne miejsce dla nas, komfortowe, eleganckie, z recepcją i obsługą concierge, w samym centrum Warszawy. To zdecydowanie będzie nasz nowy dom ze wszystkimi wygodami, których oczekujemy.

Lipiec 2017

Przeprowadziliśmy się do Złotej chwilę po tym jak deweloper zakończył budowę. Nasz apartament był gotowy do zamieszkania. Byliśmy tak niecierpliwi nowego domu, że wprowadziliśmy się do niego jako pierwsi, gdy tylko stało się to możliwe.

Sierpień – grudzień 2017

To czas, w którym spełniliśmy kolejne marzenia. Najważniejsze z nich to nowy dom, w którym przez pierwsze dni było absolutnie cudownie. Spełniliśmy też kilka mniej ważnych dla nas marzeń, głównie podróży do różnych zakątków świata. Zadowolenie z nowego domu nie trwało zbyt długo. Jak szybko się wprowadziliśmy tak szybko poczuliśmy, że faktycznie jesteśmy tu pierwsi, a może nawet jedyni.

Krótko po wprowadzce okazało się, że budynek tak naprawdę jest niegotowy, o czym nie wiedzieliśmy i z pewnością nie śpieszylibyśmy się z zamieszkaniem wiedząc to wcześniej. Większość apartamentów nie była urządzona.

Na początku najbardziej uciążliwi byli budowlańcy, którzy z początku co godzinę, może co kilka potrzebowali wchodzić do apartamentu. Gdy drzwi były zamknięte szarpali za klamkę w przekonaniu, że w budynku nikt jeszcze nie mieszka.

Na naszym piętrze trwał remont. Na podłodze znajdowała się wykładzina tymczasowa, która jest tam z resztą do dzisiaj (rok później). W holach widać było porozstawiane drabiny, a wszędzie panował bród. Nawet po uszkodzonych ścianach było widać, że budynek faktycznie nie był skończony.

O trwających remontach nie mogliśmy zapomnieć nawet na chwilę, ponieważ często trwały również w nocy. Odgłosy ciężkich prac słychać było o 4 nad ranem. Gdy noc wydawała się spokojna budził nas dla odmiany alarm o 3 nad ranem, którego nikt w budynku nie był w stanie wyłączyć. Częste awarie wind też były uciążliwym problemem. W zasadzie przez pierwsze miesiące nie było dnia bez problemów technicznych i hałasów.

Odgłosy ciężkich prac słychać było o 4 nad ranem. Gdy noc wydawała się spokojna budził nas dla odmiany alarm o 3 nad ranem, którego nikt w budynku nie był w stanie wyłączyć.

Jednym z większych problemów jaki dostrzegaliśmy był sposób organizacji dostępu do 8 piętra, części wspólnej budynku, w której zlokalizowany jest basen, siłownia i kilka dodatkowych udogodnień. Z naszych obserwacji wynikało bowiem, że dostęp do tego piętra mają osoby, które nie są mieszkańcami Złota 44. Podobnie z resztą wyglądała kwestia organizacji imprez na terenie 8 piętra. Najbardziej w głowach utkwiła nam impreza sylwestrowa, na której obecni byli nieznani nam ludzie, dzieci i psy. Mieliśmy wrażenie, że nikt nad tą imprezą nie panuje i nie dba np. o to, że na terenie 8 piętra znajduje się basen i obecność zwierząt nie jest wskazana, a dla dzieci pozostawionych bez nadzoru kontakt z nim może być tragiczny w skutkach. Ten dzień zapamiętamy również jako dzień niedziałających wind, które zostały zablokowane przez gości.

Jak się potem dowiedzieliśmy z 8 piętra mogły korzystać osoby, które nie są mieszkańcami. Z zapewnień jakie nam przekazano najczęściej byli to goście dewelopera, goście gości, itp. Pomijając kwestie ochrony własności części wspólnej i higieny, warto wspomnieć o bezpieczeństwie mieszkańców, które było zdecydowanie zagrożone i zakłócane obecnością osób postronnych w budynku.

 

Wspólnota i brak zmian

Marzec 2018

W marcu zgodnie z zapowiedziami odbyło się pierwsze zebranie wspólnoty mieszkaniowej. Dla nas była to okazja do tego, aby zgłosić wszystkie problemy i niedogodności. Oleg skrupulatnie śledził wszystkie problemy, które jego zdaniem wymagały natychmiastowej uwagi. W międzyczasie dowiedzieliśmy się, że budynek nie jest wyposażony w klimatyzację, tylko klimatrony przez co obniżenie temperatury przy 35 stopniach Celsjusza i słońcu operującym na metalowo-szklaną elewację budynku jest zwyczajnie niemożliwe. Nawet przez chwilę nie pomyśleliśmy o tym, że w takim budynku może nie być klimatyzacji. Każdy kolejny miesiąc przynosił nam nowe zaskakujące informacje o wadach i brakach, w tym kolejnych problemach zarządczych i organizacyjnych. Mieszkanie w apartamentowcu Złota 44 z dnia na dzień stawało się dla nas coraz bardziej uciążliwe.

Marcowe zebranie było okazją do tego, by je wszystkie przedstawić zarządowi wspólnoty. To właśnie podczas zebrania poznaliśmy z kim mamy przyjemność współpracować. Niestety zgłoszenie problemów i uwag niewiele wniosło. Wiele spraw zostało zignorowanych i w konsekwencji pozostało niezałatwionych nie dlatego, że były nieważne czy nieistotne, a tylko dlatego, że większościowy udziałowiec tak zdecydował. Jak to we wspólnotach bywa większościowy udział dewelopera do czasu wyłączenia większości nieruchomości pozostaje najczęściej w jego rękach, co niestety przekłada się na wybór zarządcy i administratora, a najbardziej na kluczowe decyzje, które wpływają na mieszkańców w przyszłości. To czas, w którym najwięcej zyskuje deweloper i być może właśnie dlatego w pełni świadomie wykorzystuje swoją przewagę.

Jak się okazało budynkiem zarządza firma Magnus Facility Management Sp. z o. o., która została wybrana z wykorzystaniem przewagi udziałowej, głównie za sprawą dewelopera. To firma, która zajmuje się zarządzaniem i administrowaniem nieruchomościami, jak wiele innych w Polsce. Jej prezesem jest człowiek, który kiedyś pracował jako PR menedżer w firmie Juvenes, która w 2010 roku została kupiona przez BBI Development SA. Pan Bartosz Marmol obecnie jest prezesem zarządu Magnus Facility Management, która zarządza i administruje większością nieruchomości z portfolio BBI Development SA.

Nietrudno się domyślić, że sytuacja ta w sposób znaczący wpływa na interesy i przyszłe warunki mieszkańców, bowiem do czasu, gdy w nieruchomości jest mniejszość mieszkańców a większość deweloperska, mieszkańcy nie mają zbyt wiele do powiedzenia, pomimo że to w ich sprawach tak naprawdę działa i zarządca, i wspólnota. Doskonale zdają sobie z tego sprawę pracownicy i zarząd Magnus Facility Management, którzy z nieskrępowaną arogancją podkreślają fakt przewagi udziałowej i możliwość zarządzania budynkiem oraz dysponowania kosztami przy ważnych formalnych spotkaniach, co odczułam na własnej skórze.

Roczny planowany koszt utrzymania budynku to aż 12 428 388 zł. I nic dziwnego skoro sam koszt honorarium dla zarządcy to 1 254 864 zł

Podczas zebrania przedstawione zostało mieszkańcom sprawozdanie z działalności wspólnoty, które absolutnie zwala z nóg. Roczny planowany koszt utrzymania budynku to aż 12 428 388 zł. I nic dziwnego skoro sam koszt honorarium dla zarządcy to 1 254 864 zł. Pozostałe koszty są równie zaskakujące. Koszt obsługi technicznej budynku 979 644 zł, serwis utrzymania czystości 987 600 zł, monitoring centrali p-poż 564 000 zł, serwis klimatyzacji 504 000 zł, ochrona 1 224 000 zł, a także koszt usług niezwiązanych bezpośrednio z zarządzaniem i administracją: recepcja 498 000 zł, concierge 780 000 zł, recepcja 8 piętra 414 000 zł oraz wiele innych. Z informacji jakie udało mi się uzyskać koszt utrzymania Cosmopolitan jest niemal połowę niższy. Dla przykładu monitoring P-POŻ w Cosmopolitan kosztuje 2611 zł rocznie, w Złota 44 aż 564 000 zł. Skąd taka różnica? Mam nadzieję niebawem się dowiedzieć.

Zgodnie z przedstawionym wyjaśnieniem do sprawozdania, które trafiło do mieszkańców w lipcu 2018 wymienione w sprawozdaniu usługi realizowane są przez firmę Magnus Facility Management (poza ochroną i opieką nad terenami zielonymi).

Kwiecień – maj 2018

Mój mąż postawił sobie za cel, że wyegzekwuje to co jest należne mieszkańcom. Uznał, że skoro przyszło mu spierać się z arogancją to będzie to czynił. Miał rację w swoich staraniach, ponieważ to on, niedługo po tym jak się wprowadziliśmy, wynegocjował u dewelopera BBI Development SA zwolnienie naszego apartamentu z opłat z tytułu niedogodności jakie zastaliśmy w budynku. Deweloper wychodząc naprzeciw problemom podjął decyzję o pokryciu do odwołania kosztów utrzymania naszego apartamentu jako formy wynagrodzenia tego wszystkiego co dla nas jako mieszkańców było nie do przyjęcia.

Oleg był bardzo wymagający, dlatego wybrał Złotą 44. Uważał, że wybraliśmy tę lokalizację, zatem standard musi być dokładnie taki jak deklarowano w dniu podpisywania umowy. Zabiegał o nasze sprawy i tym samym sprawy mieszkańców. Poczuł się społecznym gospodarzem. Niedługo po tym jak jego starania dostrzegli mieszkańcy został nazwany gospodarzem. Informacja ta dotarła do pracowników firmy Magnus Facility Management i nie spodobała się dyrektorowi zarządzającemu, który powiedział Olegowi, by nie liczył na to, że go zastąpi.

Oleg był przesadnie oddany sprawom Złotej 44. Był tym, który pierwszy podkreślał konieczność utrzymania najwyższego standardu tej nieruchomości i zabiegał o jakość. Starał się wpłynąć na zarządcę aż do tragicznych wydarzeń w dniu 1 czerwca kiedy popełnił samobójstwo pozostawiając wymowny list.

Tragedia, o której przeczytacie w kolejnej części spowodowała, że teraz ja jestem szczególnie zainteresowana sprawami Złotej 44. Przejmując sprawy męża dowiedziałam się, że w rękach firmy, której przewodzi pan Bartosz Marmol spoczywa cały budynek Złota 44. Pisząc cały mam na myśli nie tylko zarządzanie czy administrację, ale także usługi recepcji, concierge, monitoringu P-POŻ, usługi sprzątania, konserwacji, dozoru technicznego, przeglądów technicznych, przeglądów gwarancyjnych maszyn i urządzeń oraz wielu innych. Poza kompetencjami Magnus pozostaje ochrona i pielęgnowanie terenów zielonych. Pozostałe usługi, które oferowane są mieszkańcom realizowane są przez jeden podmiot na zlecenie wspólnoty, a zatem w większości firmy BBI Development, firmę Magnus Facility Management sp. z o. o.

Astronomiczne koszty tego zarządzania i administracji oraz szeregu usług ponosimy my mieszkańcy. Pisząc astronomiczne mam na myśli np. monitoring P-POŻ, który w Złotej 44 kosztuje 564 000 zł rocznie, a dla porównania w Cosmopolitan 2611,37 zł rocznie.

 

Samobójstwo Olega

Maj czerwiec 2018

Pod koniec maja wyjechałam na Ukrainę odwiedzić rodzinę. Oleg postanowił zostać w domu. Jak zawsze, będąc daleko od siebie, mieliśmy ze sobą kontakt aż do 29 maja, gdy coś w jego zachowaniu się zmieniło. Unikał kontaktu ze mną. Trudno było mi się do niego dodzwonić. Z uwagi na fakt, że byłam u rodziny na Ukrainie poprosiłam o pomoc pracowników Złota 44. Poprosiłam, by pracownicy sprawdzili czy wszystko z nim jest w porządku. Tak też się stało. Na moją prośbę pracownik zarządcy budynku udał się do naszego apartamentu. Oleg otworzył drzwi, porozmawiał chwilę z nim i zapewnił, że wszystko jest w porządku. Ta informacja częściowo mnie uspokoiła. Niestety tylko na chwilę. Oleg dalej zachowywał się dziwnie. Znowu przestał odbierać telefon, unikał rozmów, a kiedy udało mi się do niego dodzwonić słyszałam jak bardzo jest zdenerwowany i zagubiony. Opowiadał o zarządcy, o problemach z nim związanych, o tym, że wynosi worki z pociętymi swoimi rzeczami z naszego domu, że ma nóż, że tnie ubrania. To co usłyszałam bardzo mnie przestraszyło.

Postanowiłam ponownie poprosić o pomoc. Zdzwoniłam do zarządcy Złota 44 i opowiedziałam o wszystkim, w szczególności o chorobie. Poprosiłam, by pracownicy Złota sprawdzili co się z nim dzieje i mieli na uwadze to co im przekazałam. Poprosiłam, by mu pomogli, by wezwali Policję i pogotowie. Pomyślałam, że tak będzie najlepiej i najbezpieczniej, że w ten sposób otrzyma profesjonalną pomoc. Nawet jeśli okaże się ona zbędna to zobaczy go lekarz psychiatra, który oceni, czy Oleg jest bezpieczny. Uznałam, że nadgorliwość jest tu bardzo wskazana, nawet jeśli ta interwencja ostatecznie okaże się niepotrzebna.

List pożegnalny

List pożegnalny Olega Zdanovych

Tak się niestety nie stało. Nie wezwano pogotowia i Policji. Oleg odszedł w samotności. Popełnił samobójstwo.

1 czerwca 2018 roku znalazłam mojego męża w łazience. Odebrał sobie życie. List pożegnalny, który po sobie zostawił uświadomił mi jak bardzo Oleg zaangażował się w sprawy Złotej 44 i jej mieszkańców. W liście Oleg prosił o wybaczenie, wspomniał że być może otrzymamy 30% zniżki z tytułu niedogodności w Złotej. Napisał także, że robił to wszystko dla nas, że przeprasza i że nikogo nie uraził i nie skrzywdził. Tym listem potwierdził tylko, że do ostatnich chwil swojego życia żył sprawami Złotej 44.

Jestem przekonana, że Oleg przesadnie zaangażował się w sprawy Złotej 44 do tego stopnia, że to go przeciążyło i wpłynęło na jego stan zdrowia. Oleg przeszedł załamanie nerwowe kiedy mieszkaliśmy w Doniecku. Po nim poddany został profesjonalnemu leczeniu. Kluczem do jego zdrowia było unikanie stresu, którego nadmierna ilość mogła sprawić, że zaburzenia powrócą. Tak też się niestety stało. Angażując się w sprawy mieszkańców naraził się na stres, którego nie był w stanie udźwignąć.

Zmarł w atmosferze niezrozumiałej dla mnie reakcji ze strony administracji nieruchomości, której pracownicy i zarząd nie podjęli się spełnienia żadnej z powtarzanych przeze mnie próśb o wezwanie pogotowia i udzielenie mu profesjonalnej pomocy. Oleg zostawił list pożegnalny, który skierowany jest do mieszkańców Złotej 44, nie do mnie, co pokazuje jak bardzo przejęty był naszymi sprawami i jak bardzo ta sytuacja go przerosła.

Przeczytaj wpis „Oleg popełnił samobójstwo

 

Zdarzenia po tragedii

Czerwiec 2018

1 czerwca, pierwszy dzień po tragedii

Dzień, w którym znalazłam martwego Olega to najgorszy dzień w moim życiu. Chciałabym móc go zatrzeć w mojej pamięci. Niestety tak się zwyczajnie nie da. Pierwszy tydzień po pierwszym czerwca był dla mnie jak jeden długi dzień przeszyty pustymi nocami. Już 1 czerwca musiałam zdobyć się na zeznania przed Policją, by policjanci mogli zacząć wyjaśniać okoliczności śmierci mojego męża. To było zdecydowanie najtrudniejsze ze wszystkiego co do tej pory mnie spotkało w życiu. Z jednej strony tragedia z drugiej pytania policjanta i konieczność składania ważnych wyjaśnień. Trudno było to pogodzić i zebrać wszystkie myśli. Nie spodziewałam się śmierci Olega, ale jednocześnie czułam, że mogło wydarzyć się najgorsze. Odczuwałam niepokój przez cały czas nieobecności w Warszawie. Patrząc przez pryzmat przebytej choroby mogłam zakładać, że wydarzy się najgorsze, pomimo, że jego pierwsze załamanie nie zakończyło się tragicznie. To przeczucie, które ciężko wytłumaczyć, przepełniało mnie przez ostatnie dni pobytu na Ukrainie. Uważam, że to właśnie dlatego tak bardzo nalegałam, by pracownicy Złotej zwrócili uwagę na stan zdrowia Olega i objęli go szczególną pomocą. Kierowałam się przeczuciem. Od chwili, kiedy kontakt z nim stał się utrudniony, a w pewnych chwilach wręcz niemożliwy, prosiłam o to, by sprawdzali co się dzieje w apartamencie. Ostatecznie zdecydowałam się poprosić o wezwanie profesjonalnej pomocy, ponieważ nie dałam wiary w zapewnienia, że ma się dobrze. Uznałam, że skoro na miejscu są pracownicy pełniący dyżur 24h/dobę to nic złego się nie stanie. Był blisko ludzi, którzy powinni zapewnić mu pomoc, a w skrajnym przypadku wezwać pogotowie. To sprawiło, że poczułam się tak pewnie i bezpiecznie. To zapewniło mi spokój duszy. Dzisiaj niestety wiem, że nie było to realną gwarancją bezpieczeństwa. Ani obecność ochrony, ani obecność administracji, czy tym bardziej concierge, nie są żadną gwarancją. Niepotrzebnie im zaufałam.

Film

Po śmierci Olega poczułam się najbardziej skrzywdzoną osobą na świecie.

7 czerwca, zebranie wspólnoty

Pomimo żałoby zdecydowałam się wziąć udział w zebraniu Wspólnoty Mieszkaniowej Nieruchomości Złota 44. Do tej pory tymi sprawami zajmował się wyłącznie Oleg. Nie spodziewałam się, że będzie to tak krótkie i jednocześnie nieprzyjemne doświadczenie. Zebranie zostało zakończone przez dyrektora zarządzającego Magnus Facility Management chwilę po tym jak się rozpoczęło. Pan Dariusz uznał moją wypowiedź, w której poinformowałam mieszkańców o samobójczej śmierci Olega za atak na Magnus Facility Management oraz jego osobę i postanowił zakończyć zebranie w trybie natychmiastowym. Zebranie zakończyło się bez wskazania nowego terminu zebrania. Pan Dariusz wyszedł, a w zasadzie uciekł, zasłaniając się tym, że nie ma przy nim pełnomocnika. Zostawił mieszkańców w poczuciu zażenowania i niezrozumienia tego co się właśnie wydarzyło.

12 czerwca, pomoc profesjonalistów

12 czerwca, obserwując co dzieje się wokół sprawy tragicznej śmierci mojego męża, zdecydowałam się poszukać wsparcia profesjonalistów, którzy pomogą mi podjąć właściwe kroki zmierzające do naprawienia mojej krzywdy. Po śmierci Olega poczułam się najbardziej skrzywdzoną osobą na świecie. Poczułam, że zawiedli mnie ludzie, na których mogłam polegać oraz Złota 44. Zamieszkałam z mężem w prestiżowym wieżowcu, po którym spodziewałam się obsługi jak w 5 gwiazdkowym hotelu, bezpieczeństwa, nadzoru i pełnego komfortu. Wybraliśmy Złotą 44 między innymi z uwagi na concierge, recepcję i ochronę, które na etapie zakupu apartamentu wpisane zostały nawet w akt notarialny. Złota 44 jawiła nam się jako miejsce z wieloma wygodami, na których nam szczególnie zależało.

 
Z perspektywy czasu uważam, że tragicznej śmierci mojego męża można było w bardzo prosty sposób 
zapobiec wzywając specjalistów lekarzy na miejsce lub pogotowie i Policję.

Liczyłam bardzo na wsparcie pracowników Złotej 44, którzy byli na miejscu w Polsce i mieli bezpośredni dostęp do polskiego numeru 112. Byłam przekonana, że poza mówieniem dzień dobry do ich obowiązków należy dbanie o komfort i bezpieczeństwo mieszkańców, tym bardziej, że część zatrudnionych w budynku osób jest zobowiązana do świadczenia pracy w ramach świadczenia usługi concierge. Budynek, w którym jest ochrona, concierge i recepcja powinien być bezpiecznym miejscem, tym bardziej w sytuacjach niestandardowych i nietypowych. To najwyższy wieżowiec w Unii Europejskiej i warto również pamiętać o tym, że jest to budynek, który przyciąga uwagę nie tylko tych osób, które mają pozytywne zamiary, a zatem kwestia bezpieczeństwa mieszkańców jest szczególnie ważna.

Nie bez powodu wspominam 12 czerwca, bo to dzień, w którym przestałam akceptować wszystko to co dzieje się w Złotej 44 po tragicznej śmierci mojego męża. Miał na to wpływ pan Dariusz Augustyn, dyrektor zarządzający firmy Magnus Facility Management, który najpierw uciekł z zebrania po moim wystąpieniu, a potem na skierowaną przeze mnie formalną prośbę o udostępnienie 8 piętra części wspólnej budynku Złota 44 na potrzeby zorganizowania pożegnania Olega odmówił mi wprost w tym samym momencie, w którym składałam wniosek. Nie wahał się nawet chwilę. Jako powód podał potencjalną obecność mediów oraz konieczność zachowania prywatności mieszkańców. To było dla mnie ogromne zaskoczenie. Moją intencją było zorganizowanie pożegnania męża, a nie imprezy rozrywkowej, podczas której dziennikarze będą łapać celebrytów, by zrobić z nimi wywiady. Obecność dziennikarzy była planowana choćby z uwagi na fakt, że mój mąż był osobą szanowaną i znaną, tak w Polsce jak i na Ukrainie. Ustnej odmowy nie przyjęłam. Poprosiłam o pisemną odmowę wraz z uzasadnieniem, której przygotowanie mi obiecano.

15 czerwca, pełnomocnicy

Z każdym kolejnym dniem sprawy wyjątkowo się komplikowały. Coraz trudniej było mi się w tych zagrywkach pomiędzy mną a Złotą 44 i firmami z nią związanymi odnaleźć, dlatego zdecydowałam się podjąć współpracę z pełnomocnikami, którzy rozpoczęli prowadzenie wszystkich moich spraw związanych ze Złotą 44, administracją, zarządem i deweloperem, w szczególności kwestię tragicznej śmierci mojego męża.

Ich pierwsze działania skupiły się na uzyskaniu odpowiedzi na dwa ważne pytania. Pierwsze, dlaczego nie wezwano policji i pogotowania do mojego męża na moją prośbę. Drugie, dlaczego odmówiono mi zorganizowania w części 8 piętra pożegnania Olega.

“Złota 44” jest skłonna odkupić ode mnie apartament „z nadwyżką”, co jak zrozumiałam miałoby być formą odszkodowania za tragedię, która miała miejsce 1 czerwca. Pełnomocnik nie określił kwoty za jaką miałabym odsprzedać apartament, ani nie sprecyzował kto miałby go ode mnie odkupić.

15 czerwca pełnomocnik firmy Magnus Facility Management zaproponował, że Złota 44 jest skłonna odkupić ode mnie apartament „z nadwyżką”, co jak zrozumiałam miałoby być formą odszkodowania za tragedię, która miała miejsce 1 czerwca. Pełnomocnik nie określił kwoty za jaką miałabym odsprzedać apartament, ani nie sprecyzował kto miałby go ode mnie odkupić. „Ciekawa” obrażająca propozycja. Nie dość, że nikt nie raczył zainteresować się sprawą jak należy to zanim cokolwiek zostało ustalone przez Policję, prokuraturę czy sąd postanowiono się mnie w ten oto sposób pozbyć ze Złotej 44. Być może pomysłodawca tego pomysłu założył, że to jest najlepsze rozwiązanie, że wraz ze mną zniknie temat samobójstwa, nieudzielenia pomocy i problemów z zarządzaniem i administracją.

16 czerwca, pismo wzywające do złożenia wyjaśnień

16 czerwca pani mecenas przygotowała wniosek o złożenie wyjaśnień przez Magnus Facility Management. W piśmie zwróciła się o (…) „niezwłoczne przedstawienie mi informacji na temat działań jakie zostały podjęte przez administratora/concierga budynku w dniu tragicznego wydarzenia, które miało miejsce 1 czerwca 2018 r. i poprzedzających go dwóch dni w apartamencie w budynku przy ulicy Złotej 44 w Warszawie wskutek kierowanych przez – przebywającej wówczas za granicą – panią Radziviliuk próśb o pomoc i otoczenie opieką jej męża, w tym czy i dlaczego nie wezwano pogotowia lub Policji. (…)

Jak nietrudno się domyślić po doświadczeniach z pismem w sprawie rezerwacji części 8 piętra w tym wypadku sprawa potoczyła się nie inaczej. Odpowiedź nie nadeszła do dzisiaj (18 lipca 2018 roku). Na skierowane przez pełnomocnik pismo pojawiło się natomiast, po kilku wezwaniach do udzielenia odpowiedzi, lakoniczne pismo wizerunkowe, w którym nie ma słowa o Policji i pogotowiu, jedynie PR’owy bełkot, który nie odpowiada na postawione przez nas pytania.

18 czerwca, pismo z wnioskiem o złożenie wyjaśnień w sprawie odmowy udostępnienia części wspólnej, 8-go piętra

W dniu 18 czerwca pani mecenas skierowała do Magnus Facility Management kolejne pismo. Tym razem złożyła wniosek o przedstawienie wyjaśnień w sprawie powodów dotyczących odmowy zarezerwowania Klubu Mieszkańców, to jest części tzw. Piętra Rekreacyjnego usytuowanego na 8 piętrze budynku przy ulicy Złotej 44 na potrzeby uroczystości pogrzebowych (pożegnalnych) pana Olega Zdanovycha, męża i współwłaściciela apartamentu nr 202 w tym budynku.

19 czerwca, wniosek o udostępnienie akt z Policji

Z uwagi na fakt toczącego się śledztwa poprosiłam panią mecenas o sprawdzenie na jakim etapie jest postępowanie prowadzone przez prokuratora. Pani mecenas złożyła wniosek o dostęp do akt, by poznać szczegóły prowadzonej przez Policję sprawy.

20 czerwca, odpowiedź od Magnus Facility Management na pismo w sprawie rezerwacji części 8 piętra.

20 czerwca otrzymałam pismo, w którym Magnus Facility Management informuje, że udzielono mi ustnej odpowiedzi przedstawiając wyczerpującą argumentację w sprawie odmowy udostępnienia części 8 piętra na potrzeby zorganizowania pożegnania Olega. W piśmie wskazano, że odpowiedź w formie pisemnej czeka na mnie w biurze administracji.

Do korespondencji, którą otrzymała pani mecenas, wspomniane pismo nie zostało jednak załączone, pomimo że właśnie o tę odpowiedź w nim zawartą pani mecenas prosiła. Odpowiedź faktycznie została przygotowana na piśmie, ale nie została dostarczona ani do pani mecenas, ani tym bardziej do mnie. Nastawienie pracowników Złota 44 jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe, ponieważ jak się dowiedzieliśmy wyczekiwany dokument leżał do odbioru na 8 piętrze w budynku Złota 44, w biurze administracji. Nie miałam szans zorganizować pożegnania w wybranym przeze mnie terminie. Poza tym nikt nie zdecydował się dostarczyć mi dokumentu, pomimo że znajdował się on w obrębie tego samego budynku, dokładnie 12 pięter wyżej. Tym bardziej jest to dla mnie niezrozumiałe, ponieważ była to odpowiedź na złożony przeze mnie osobiście wniosek. Byłam przekonana, że odpowiedź trafi choćby do mojej skrzynki.

To pierwszy taki przypadek, kiedy korespondencja nie trafiła do moich rąk. Nadmienię również, że korespondencja kierowana do mieszkańców przez wspólnotę jest dostarczana bezpośrednio do rąk przy pierwszej wizycie w recepcji budynku każdemu mieszkańcowi, za co również jako mieszkaniec również płacę.

Odpowiedź do mnie nie dotarła. Nie zdecydowałam się jej odebrać osobiście, ponieważ uznałam, że nie godzę się z takim traktowaniem. Sprawą zainteresowali się pełnomocnicy, którzy uznali, że odpowiedź powinna zostać dostarczona w ślad za moją prośbą. Dokument został odnaleziony przez pełnomocnika w biurze zarządcy po tym jak w oficjalnym dokumencie, który trafił do mojej pełnomocnik, wskazano lokalizację pisma. Po dokument udał się jeden z pełnomocników. W treści znalazła się odmowa oraz wskazanie jednoznacznego powodu tej odmowy, tj. (…) „Odmowę motywujemy przedstawionym i potwierdzonym przez Panią scenariuszem uroczystości, w którym przewidziała Pani udział „trzech telewizji i prasy”, filmowanie i organizację konferencji prasowej”. (…) Była w nim również adnotacja o tym, że Wspólnota nie wyraża zgody na organizowanie w częściach wspólnych żadnych przedsięwzięć, które naruszałyby prawo do ochrony wizerunku i prywatności.

Odmowa pozostaje dla mnie całkowicie niezrozumiała, ponieważ na terenie 8 piętra imprezy organizowali dotychczas słynni piłkarze, prezesi takich spółek jak Shell i wielu innych. Nikomu dotąd nie przeszkadzała prywatność mieszkańców czy obecność mediów, a nawet zwierząt na terenie basenu (sylwester 2017). Wybieranie organizatorów imprez oraz imprez, które mogą odbyć się na 8 piętrze, w części wspólnej mieszańców, według nieokreślonego klucza uważam za nieprofesjonalne i dyskryminujące. Zarząd wspólnoty nie uznał mojego formalnego wniosku z obawy przed mediami. Czy miał coś do ukrycia? Odpowiedź potraktowałam z należytą uwagą i poleciłam pełnomocnikom przygotowanie odpowiedzi na to pismo.

Tak też się stało. Pani mecenas wystosowała dokument, w którym wskazała, że odmowa nie odnajduje żadnego prawnego uzasadnienia w regulaminie 8 piętra i została udzielona niezgodnie z wewnętrznymi regulacjami, a także na naganną formę w jakiej ta sprawa została podjęta i była procedowana. Nasz sprzeciw nie spotkał się z odpowiedzią Wspólnoty i firmy Magnus Facility Management.

26 czerwca, zanim znaleźliśmy pismo.

(…) “Odnosząc się natomiast pokrótce do pozostawionego „w biurze administracji” pisma (czy niezwykle wysokie koszty obsługi apartamentu nie obejmują możliwości zaniesienia pisma bezpośrednio do apartamentu, szczególnie mając na uwadze wyjątkowe okoliczności sprawy?)” (…)

Pani mecenas po zapoznaniu się z treścią odpowiedzi zarządcy wysłała kolejne pismo, w którym wskazała na nieudzielanie mi odpowiedzi oraz fakt lekceważenia podejmowanych przez nas spraw. (…) „Pragnę ponownie podkreślić, że pomimo skierowania w dniu 18 czerwca 2018 r. pisma zawierającego prośbę o wyjaśnienie powodów dotyczących odmowy zarezerwowania Klubu Mieszkańców, to jest części tzw. Piętra Rekreacyjnego usytuowanego na 8 piętrze budynku przy ulicy Złotej 44 na potrzeby uroczystości pożegnalnych pana Olega Zdanovycha do dnia dzisiejszego nie otrzymałam na nie odpowiedzi. Dnia 21 czerwca 2018 r. otrzymałam od Pana skan pisma Pana Klienta datowanego dzień wcześniej z informacją, że odpowiedź znajduje się w biurze administracji, jednakże jej kopia nie została załączona. Tego typu działania są w ocenie mojej Mocodawczyni nakierowane wyłącznie na celowo przeciągnięcie sprawy a ja pragnę podkreślić, że jako umocowanemu pełnomocnikowi wszelkie pisma winny być kierowane bezpośrednio. Odnosząc się natomiast pokrótce do pozostawionego „w biurze administracji” pisma (czy niezwykle wysokie koszty obsługi apartamentu nie obejmują możliwości zaniesienia pisma bezpośrednio do apartamentu, szczególnie mając na uwadze wyjątkowe okoliczności sprawy?)” (…)

27 czerwca, rzekomy list otwarty, czyli o tym jak dyrektor zarządzający Magnus Facility Management mógł poświadczyć nieprawdę udając, że udziela mi odpowiedzi

27 czerwca pani mecenas otrzymała od firmy Magnus Facility Management dokument, który miał być odpowiedzią na wniosek o złożenie wyjaśnień w sprawie tragicznych wydarzeń 1 czerwca i dniach poprzedzających.

W piśmie tym pan Dariusz Augustyn był uprzejmy przekazać następującą treść: (…) „Szanowna Pani Mecenas, w imieniu Magnus Facility Management Sp. z o.o. w Warszawie, odpowiadając na pismo Pani Mecenas zatytułowane jako „wezwanie do złożenia wyjaśnień” informuję, iż działania naszej Spółki podejmowane są w ramach obowiązującego porządku prawnego, z poszanowaniem powziętych zobowiązań i zasad współżycia społecznego, z należytą profesjonalną starannością oraz w trosce o dobro naszych klientów. Tak też było i jest podczas wykonywania zarządu powierzonego we Wspólnocie Mieszkaniowej Złota 44 w Warszawie, również w dniu 1 czerwca br. i w dniach poprzedzających.

O działaniach związanych z tragicznym wydarzeniem z dnia 1 czerwca br., informowaliśmy telefonicznie oraz bezpośrednio Panią Veronikę Radziviliuk, a nadto wszystkie istotne informacje znalazły się w piśmie wyjaśniającym, zaadresowanym i przekazanym do wszystkich członków Wspólnoty Mieszkaniowej Złota 44 w Warszawie, również do Mocodawczyni Pani Mecenas.” (…)

I tu warto się na dłuższą chwilę zatrzymać. Dla przypomnienia pani mecenas w moim imieniu złożyła wspomniany wniosek o złożenie wyjaśnień i to ja powinnam otrzymać odpowiedź. Tak też się nie stało. Po raz kolejny zostałam zignorowana. Odpowiedź na skierowane przez mojego pełnomocnika pismo zawierające wezwanie do złożenia wyjaśnień została wysłana do Wspólnoty Mieszkaniowej Nieruchomości Złota 44, do wszystkich jej członków. Dlaczego tak? I po co? To nie Wspólnota prosiła o złożenie wyjaśnień tylko ja. Dlaczego zatem postąpiono w tak podły sposób, który po raz kolejny zlekceważył mnie i moich pełnomocników? Tego się zapewne nie dowiem. List otwarty, który ponoć trafił do członków Wspólnoty zawiera kolejne nierzeczowe wyjaśnienia, jest materiałem wizerunkowym i nie odpowiada na postawione przeze mnie pytanie.

Ale to nie wszystko co najciekawsze w kwestii tej rzekomej odpowiedzi. Jak napisał pan Dariusz pismo zostało skierowane do wszystkich członków Wspólnoty Mieszkaniowej Nieruchomości Złota 44, a zatem i do mnie. Niestety pismo do mnie nie dotarło. Dlaczego go nie otrzymałam?! Gdzie w zasadzie to pismo zostało skierowane i wysłane?! Nikt tego nie wie. By mieć pewność czy dokument faktycznie trafił do mieszkańców postanowiłam ich o to zapytać. Każdy z kim rozmawiałam nie słyszał o piśmie i nie potwierdził jego otrzymania.

W załączniku maila, który napłynął do pani mecenas znajdowało się przywoływane pismo, stąd dowiedziałam się o jego istnieniu. Brak w nim wskazania adresatów. W ślad za informacją na piśmie o przekazaniu dokumentu do mieszkańców oraz informacjami, że nie otrzymali dokumentu postanowiliśmy nie odpuszczać i drążyć ten temat.

27 czerwca, wezwanie do zaprzestania naruszeń i usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych

I być może niepotrzebnie postanowiliśmy dalej walczyć. Magnus Facility Management postanowił rozegrać problem z naszą dociekliwością w niespodziewany sposób. 27 czerwca przyniósł kolejną niespodziankę: wezwanie do zaprzestania naruszeń i usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych. Według Magnus Facility Management mój blog i treści w nim publikowane, a także wypowiedź podczas zebrania Wspólnoty, które dla przypomnienia miało miejsce 7 czerwca, naruszają dobre imię firmy. Zażądano ode mnie natychmiastowego usunięcia treści związanych z Magnus FM, opublikowania przeprosin oraz nieużywania w moich publikacjach takich słów jak Złota 44, administracja, zarząd.

To całkowicie niepoważne i nieprofesjonalne. To riposta, która ma ewidentnie na celu ograniczenie mojej swobody, ograniczenie wolności słowa. Mam prawo do własnej opinii. Straszenie mnie konsekwencjami prawnymi, z sądem i odszkodowaniem włącznie, to kpina. Firma, która nie odpowiedziała na zadane przeze mnie pytania, ignoruje zasady korespondencji, mnie i moich pełnomocników postanowiła mnie zwyczajnie wystraszyć i wystosować do mnie wezwanie do zaprzestania rzekomych naruszeń. Jak Państwo widzicie nie zastosowałam się do wezwania, ponieważ wszystko co tu piszę jest prawdą.

29 czerwca, poszukiwanie pisma, którego nie ma

W ślad za informacją przekazaną przez pana Dariusza w dniu 27 czerwca postanowiliśmy poszukać pisma, które zostało wysłane do mieszkańców-członków Wspólnoty, ale dziwnym trafem do nich nie dotarło. Udaliśmy się w tym celu w pierwszej kolejności do recepcji, gdzie spotkaliśmy concierge, który nie potrafił nam wyjaśnić kwestii dotyczących obsługi skrzynek pocztowych. Kolejne kroki skierowaliśmy do owych skrzynek pocztowych. Po ich otwarciu nie znalazłam w nich żadnej korespondencji. Recepcja też nie miała mi do przekazania żadnego pisma. Pismo nie trafiło do mnie pod drzwi, co również sprawdziliśmy. Na poczcie też nie było dokumentu, a zatem nie został do mnie wysłany pocztą tradycyjną. Żaden z mieszkańców, których pytałam wprost czy dostali dokument nie potwierdził jego otrzymania.

Postanowiliśmy udać się do administracji na 8 piętro, do pani Beaty, która była jedną z osób które prosiłam o wezwanie pogotowia i Policji. Traf chciał, że spotkaliśmy ją przy windach. Pomimo, że spieszyła się na spotkanie postanowiła poświęcić moim pełnomocnikom chwilę czasu. Pani Beata powiedziała, że o tym piśmie nic nie wiem, że nie wie, czy zostało wysłane i jak, czy w ogóle zostało wysłane. Po krótkiej rozmowie i kilku zadanych jej pytaniach zaczęła zasłaniać się pełnomocnikiem firmy Magnus Facility Management. Pytana o sprawy związane z dokumentem, zarządem i administracją konsekwentnie odmawiała udzielania dalszych odpowiedzi na pytania.

Pismo skierowane do członków Wspólnoty bez wskazania odbiorców nie trafiło do mnie i do kilkunastu mieszkańców, których o to wprost pytałam. Na tej podstawie uważam, że żadnego pisma nie było. Nie rozumiem, dlaczego pan Dariusz Augustyn oświadczył w oficjalnej odpowiedzi do mnie, że ten dokument został wysłany. Cóż wiele kwestii pozostaje dla mnie niezrozumiałych w tej sprawie i być może ta ma być kolejną. Ostatecznie odpowiedź na pytanie na temat działań jakie zostały podjęte przez administratora/concierga budynku w dniu tragicznego wydarzenia, które miało miejsce 1 czerwca 2018 r. i poprzedzających go dwóch dni w apartamencie w budynku przy ulicy Złotej 44 w Warszawie wskutek kierowanych przez – przebywającej wówczas za granicą – panią Radziviliuk próśb o pomoc i otoczenie opieką jej męża, w tym czy i dlaczego nie wezwano pogotowia lub Policji, pomimo licznych pism kierowanych przez panią mecenas, nie została mi udzielona.

Spotkanie z panią Beatą przy windach miało skutkować załatwieniem jeszcze jednej prostej sprawy, o którą poprosili w moim imieniu pełnomocnicy, a mianowicie wysłanie dokumentów dotyczących usługi concierge, które potwierdzają zakres jej świadczenia, dostępność czasową i ewentualne ograniczenia.

Pani Beata w rozmowie z pełnomocnikami potwierdziła, że zakres usługi concierge zostanie wysłany w dniu dzisiejszym. Jak się Państwo domyślacie tak się oczywiście nie stało. Prosty plik (pewnie w formacie PDF) nie trafił na skrzynki pełnomocników. Dlaczego? Możemy tylko spekulować, ponieważ na pytania, dlaczego plik nie został wysłany również nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Według mnie nie otrzymaliśmy dokumentów, ponieważ one zwyczajnie nie istnieją. Nie wydaje mi się, by w przygotowaniu wiadomości e-mail zawierającej prosty plik PDF było coś skomplikowanego co powoduje opóźnienie jej wysłania o dni, a nawet tygodnie.

(…) „W nawiązaniu do dzisiejszego spotkania informuję, że w poniedziałek przystąpimy do przygotowywania dokumentów, o które Państwo prosili.” (…)

Najciekawsze jest jednak to co w zamian napisała do pełnomocników pani Beata. W odpowiedzi na prośbę przesłania pliku z zakresem usługi concierge pani Beata udzieliła odpowiedzi, w której poinformowała, że (…) „W nawiązaniu do dzisiejszego spotkania informuję, że w poniedziałek przystąpimy do przygotowywania dokumentów, o które Państwo prosili.” (…). Pierwsze pytanie, które nasunęło mi się do głowy to „jakiego przygotowywania?!” Przecież my tu mieszkamy od roku i od roku korzystamy z usługi concierge. Skoro jest ona dostępna to muszą istnieć dokumenty, które ją regulują. Jak się okazuje nic bardziej mylnego. Nikt w budynku nie wie czego wolno oczekiwać od usługi concierge, a czego nie, jaki jest jej zakres czy w jakich godzinach jest dostępna. Tego jak się okazało nie wiedzą nawet sami concierge, którzy również nie dysponują żadnym dokumentem potwierdzającym zakres i dostępność usługi (oczywiście poza godzinami swojej pracy).

Odpowiedzią, którą otrzymał pełnomocnik zostałam utwierdzona w przekonaniu, że dokument, który określa zakres usług zwyczajnie nie istnieje. Gdyby istniał zostałby wysłany. Gdy podzieliłam się tą informacją z sąsiadami nikt nie miał wątpliwości co do powodów nie przesłania dokumentu.

To samo spotkanie z panią Beatą, pracownicą Magnus Facility Management, spowodowało jednak coś pozytywnego. Pełnomocnicy otrzymali zaproszenie na spotkanie z panem Dariuszem Augustynem, dyrektorem zarządzającym Magnus Facility Management, które oczywiście z przyjemnością przyjęli, licząc, że uzyskają odpowiedzi na stale powiększającą się listę pytań oraz wszystkie zaległe pisma. Ze strony pana Dariusz pojawiła się również deklaracja, że objął on (…) „osobistym nadzorem kwestie pomocy Wdowie w jak najsprawniejszym przekazaniu spraw związanych z eksploatacją lokalu.” (…)

Ostrzeżenie!

Treść, którą chcesz zobaczyć jest drastyczna. Film przeznaczony jest tylko dla osób pełnoletnich. Materiał zawiera drastyczne sceny, które mogą mieć wpływ na psychikę oraz budzić różnorodne emocje. Zdecyduj co chcesz zrobić wybierając odpowiedni przycisk poniżej. Oglądasz wyłącznie na własną odpowiedzialność. Wyrażenie zgody wyłącza jakąkolwiek odpowiedzialność autora strony za konsekwencji zapoznania się z materiałem.

Always enjoy responsibily.