Donieck

Donieck

Donieck

Gdy poznałam Olega nasze miasta dzieliła odległość 1000 kilometrów. Tęsknota i jego namowy skłoniły mnie do wyprowadzki z rodzinnego miasta i przeniesienia się do Doniecka. Wyprowadzając się do tego pięknego miasta nie myślałam, że wybuchnie wojna, nikt nie myślał. Ludzie żyli spokojnie, skromnie i nic nie zapowiadało tragedii. W Doniecku żyło się nam naprawdę dobrze, byliśmy tam szczęśliwi, do czasu, gdy miastem zawładnęła wojna, śmierć i strach. Na każdym kroku można było się natknąć na prorosyjskich bojowników i leżące na ulicach ciała zabitych ludzi. Nie było miejsca, w którym człowiek czułby się bezpieczny. Wszyscy wierzyli, że ten stan zaraz minie, że wojna się skończy…nie minął, wojna się nie skończyła. Ostrzały z broni artyleryjskiej, krzyk, podziurawione od odłamków płoty i budynki, leje po bombach, spalone domy. Tych obrazów już nigdy nie będzie się dało wymazać z pamięci. Przeszliśmy przez sam środek piekła.

Nie pozostało nic innego jak uciekać, bo kolejnymi ofiarami mogliśmy się stać my. Tak jak staliśmy, nie zabierając ze sobą prawie nic odeszliśmy z miasta, w którym jedyne co mogło nas spotkać to śmierć.

 

Donieck wygląda teraz jak miasto duchów, po tętniącym w nim przed wybuchem wojny życiu pozostały jedynie wspomnienia. Zapierające dech w piersiach zgliszcza. Cisza, puste ulice, ruiny, pozostałości po pociskach i wszędzie, gdzie nie spojrzeć ślady śmierci i unoszące się w powietrzu wspomnienia okrutnej wojny.

Część nas na zawsze pozostanie w Ukrainie, bo to nasz ojczyzna. Żegnaj Ukraino…zabrałaś nam wolność, ale nie odbierzesz życia.